Rzeczy­wis­tość jest z tej sa­mej przędzy co i marzenia...

niedziela, 23 września 2012

Tomograf

Pojechaliśmy z Sową do szpitala w wyznaczonym terminie i godzinie. Wszystko poszło sprawnie i szybko. Tomografia zatok bez kontrastu. Sowa trochę się bała, musiała rozpuścić włoski i wejść na łóżko bez butów a pielęgniarka okryła ją specjalnym fartuchem. Łóżko podniosło się i przesunęło w stronę maszyny w kształcie obwarzanka, główka znajdowała się w otworze, nieruchomo. Badanie trwało naprawdę chwilę. Potem czekaliśmy jeszcze na płytkę z wynikiem, zaś opis otrzymaliśmy za kilka dni.
Laryngolog obejrzał płytkę na komputerze i niestety, migdał jest nadal przerośnięty, do usunięcia.  Może trochę się zmniejszył od ostatniego razu, mimo to jest nadal patologicznie duży. Zatoki w porządku. Szkoda, miałam nadzieję, że Sowa uniknie zabiegu, nawet już nie chrapała w nocy. Termin usunięcia mamy na koniec listopada.
W październiku jedziemy do CZD Poradni Immunologicznej w Warszawie, bo mała ma jakieś kłopoty z odpornością i lekką anemię. Jeśli wyniki okażą się słabe, to prawdopodobnie zabieg usunięcia migdała będzie przesunięty, lub nawet odwołany. Bałabym się operacji i ewentualnych powikłań, ale bez operacji też nie jest dobrze -poty nocne, infekcje dróg oddechowych, stany podgorączkowe, czasem pochrapywanie. Lekarz zapewnił, że po wycięciu migdał się to zmieni, bo migdał sam w sobie jest źródłem problemów ze zdrowiem. Sowa skończyła siedem lat, u takich dzieci przerośnięty migdał to patologia.

W międzyczasie synek zapadł na suchy kaszel. W tamtym roku prawie ciągle tak kaszlał. Jak było naprawdę źle pomagały antybiotyki lub inhalacje sterydowe. Nie wiadomo skąd to się bierze i co to właściwie jest. Testy alergiczne niczego nie wykazały, rentgen płuc prawidłowy, laryngolog też niczego niepokojącego nie znalazł, morfologia nie jest zła. Pediatra podejrzewa astmę wczesnodziecięcą ale objawy nie bardzo pasują do astmy. Na razie pokasłuje w dzień bezgorączkowo. Próbowaliśmy już wszystkiego, kaszel za nic nie zmienia się w mokry. Jak będzie gorzej to pójdziemy do lekarza. Synek chodzi do zerówki z tym kaszlem, dopóki nie ma gorączki i nie kaszle w nocy. Generalnie może powinien siedzieć w domu.

W klasie u Sowy nastąpiła czasowa zmiana nauczyciela, najpierw były zastępstwa. Nie wiadomo kiedy wróci wychowawczyni, podobno poważnie się rozchorowała. Nie podoba mi się to, nauczyciele specjalnie nie troszczą się o pierwszaków, a to przecież jeszcze małe dzieci. Więc czasami jak słyszałam dochodzi do różnych sytuacji np. dzieci zapisane na obiady, nikt nie zabiera do stołówki, część dzieci po prostu nie idzie na obiad, bo nie wiedzą kiedy mają iść. Tak samo płatna herbata, przynoszona do kalsy raz dziennie na przerwie - nie dasz kubka, nie dostaniesz herbaty, ale nikt nie mówi kiedy będzie ta herbata. Dzieci nie są zintegrowane, czasami dochodzi do bójek między nimi, odnoszę wrażenie jakby nauczyciele bali się interweniować albo nie pełnili dyżurów między zajęciami. Ale było zebranie rodziców i wszystko ma się zmienić na lepsze. Zobaczymy.

Do zerówki nie mam zastrzeżeń, Pani jest bardzo miła, opiekuńcza. Zerówka znajduje się w tym samym budynku szkoły co pierwsza klasa i w tych samych godzinach. Dzieci nie są wypuszczane na przerwy -i całe szczęście. Synek zaaklimatyzował się, a najbardziej lubi jeździć autobusem.
Moje dzieci wracają ze szkoły autobusem, od przystanku do domu jest około 600m, wychodzę po nie. Rano też by mogły jechać, ale wolę zawieźć autem, mogą wtedy dłużej pospać a ja robię przy okazji zakupy.

Zrobiłam orzechowiec, pyszne ciacho. Blacha o wymiarach 23x33cm. Wreszcie mi coś smakuje, co sama upiekłam. Krem budyniowy zrobiłam według przepisu na stefankę
http://www.gotujmy.pl/napoleonka-na-krakersach-wg-anety,przepisy,139172.html
czyli w mojej wersji:
  • niecały litr mleka
  • 1 niepełna szkl. cukru
  • 1 szkl. mąki pszennej
  • 3 żółtka
  • aromat waniliowy -kilka kropel
    Część mleka ugotować, część mleka wymieszać z żółtkami utartymi z cukrem na kogel mogel + aromat + mąka. Masę przelać do wrzącego mleka i mieszać aż zgęstnieje. Ostudzić.


  • Ciasto: 0,5kg mąki, 20 dag cukru, 2 jajka, 2 łyżeczki sody, 2 łyżki miodu, 2 łyżki mleka.
    Zagnieść ciasto, wstawić do lodówki, podzielić na 2 części.
    Rozgrzać piekarnik do 180*C, włożyć pierwszy placek na ok. 20 min., ostudzić.

    Orzechowy karmel: 25 dag orzechów włoskich, 10 dag masła, 10 dag cukru, 2 łyżki miodu.
    Masło + cukier + miód zagotować, wsypać orzechy, mieszać na małym ogniu tak z 5 min.
    Karmel przełożyć na wierzch drugiego placka i upiec. Ostudzić


    Układ: pierwszy placek, krem budyniowy, drugi placek z karmelem orzechowym.
    Do lodówki.

    Brak komentarzy:

    Prześlij komentarz